Kontuzje

Bieg po Pradze

26 maja 2015 Brak komentarzy Aktywność fizyczna, Bieganie, Droga po zdrowie, Wiadomości

„Biegam, więc jestem…”

 

Musicie przyznać, że chyba każdy z Was zadaje sobie czasem pytanie: co by było, gdyby nie bieganie? Ja zadaję je sobie nieustannie i  mam na nie wiele odpowiedzi, ale jest też jedna, najważniejsza: nie byłabym tak szczęśliwym człowiekiem, jakim jestem, biegając. Prawda jest taka, że z tym bieganiem na początku wcale nie było tak kolorowo. Moja przygoda rozpoczęła się na dobre 10 lat temu. Jak każda nastolatka postawiłam sobie za cel osiągnąć figurę modelki. Bieganie miało w tym pomóc. Proste, prawda? Tyle że po pewnym czasie chęć bycia szczupłą jak panie z „Vogue’a” zeszła na dalszy plan. Pojawiło się uzależnienie! Uzależnienie o nazwie „endorfiny”! Muszę przyznać, że trzyma mnie do dziś (i mam nadzieję, że nigdy nie przestanie). Bieganiem wypełniłam całe swoje życie. Połowę z Was zapewne trzeba zachęcać do wyjścia na trening (z czasem się to zmieni – uwierzcie!) u mnie pojawiły się inne objawy. Plan treningowy do jesiennego Maratonu Warszawskiego wdrożony, dziś zasłużony dzień wolny od biegania. Ale jak to zrobić? Przecież nogi same ciągną! Wiem, że nie powinnam, odpoczynek to też przecież forma treningu. Niestety przegrywam. Czegoś mi dziś brakuje. Dobrze wiem, czego: to te okropne endorfiny nie dają mi spokoju. Potrzebuję ich więcej! Może w takim razie nie bieganie, wyjdę na rower, albo popływam. Chciałam dobrze, nie wyszło. Już mam na nogach parę ulubionych (solidnie zbieganych) Asicsów, w głowie zdecydowanie za dużo myśli. Zaraz będzie po wszystkim. Już tylko ja i moje kilometry. Kraków jest cudny z perspektywy biegacza. I te poranki na trasie, gdy obserwujesz, jak budzi się do życia jedno z ładniejszych miast w Polsce – niesamowite! Dziś jednak zaliczę trening popołudniowy. I dobrze, mijani na trasie inni biegacze dają niezłego powera. Wystarczy jedno machnięcie ręki i już pojawia się uśmiech na twarzy. Uwielbiam to. Nic nie jest w stanie zastąpić tego uczucia. Do tego satysfakcja po skończonym treningu i głowa wolna od zbędnych myśli.  Tak! Biegam, więc jestem – jestem szczęśliwym człowiekiem.

 

autor: Ula

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Przejdź do paska narzędzi